Holandia 1944
Ostatnia ofensywa wojsk niemieckich miała by całkowitym zaskoczeniem dla zachodnich aliantów zarówno co do miejsca jak i czasu. Na zachodnie rubieże Niemiec skierowano dwie armie pancerne (5. i 6. SS), miały one wykonać szybkie uderzenia na styki alianckich armii i wziąć w kleszcze wojska amerykańskie należące do 1. i 9. Armii. Plan był ryzykowny, gdyż zakładał dwa równoległe uderzenia. Celem pierwszego było Liege-Bostogne, zaś drugiego – Maastricht. Gdyby planowane uderzenia odniosły sukces sytuacja Amerykanów byłaby bardzo trudna. Znaleźliby się bowiem w okrążeniu bez żadnych dróg zaopatrzenia. Poza kotłem pozostałyby co prawda siły 3. Armii generała Pattona i dalej na południu 7. Armia.
Ale czy potrafiłyby one na tyle szybko wykonać przeciwuderzenie od południa. Nie można jednak tak szybko skazywać aliantów na klęskę. Dysponują oni bowiem znacznymi siłami na odcinkach niemieckiego uderzenia. Wystarczy, że zostaną one dobrze użyte i Niemcy mogą ponieść druzgocącą porażkę.
